Fundacja

Coaching


Wolontariat

Polityka Młodzieżowa

Wolontariat Studencki

W 2005 roku w ramach projektów gościliśmy w Sielcu grupy studentów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Uniwesytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Wolontariusze prowadzili różne zajęcia ruchowe, liczne gry intergacyjne i edukacyjne, nie zabrakło wycieczek rowerowych a nawet tak atrakcyjnych zajęć jak wspinaczka. Wolontariusze pomagali także w organizacji Imprezy Plenerowej w Sielcu 17 lipca 2005 uwieńczającej nasz projekt "Na sportowo".

 

wolontariat/P1010167.JPGwolontariat/P1010255.JPGwolontariat/P1010222.JPG

Ulubieniec naszych wolontariuszy....wolontariat/P1010177.JPG

Wolontariusze każdą niemal wolną chwilę spędzali w siodle. Po tygodniu galopowali między łanami zboża..i ponoć też w zbożu ;)

wolontariat/P1010224.JPGwolontariat/P1010280.JPGwolontariat/P1010282.JPGwolontariat/P1010290.JPG

Obecność wolontariuszy - studentów w takich placówkach jak świetlica w Sielcu jest niezwykle cenna dla dzieci. Mają one okazję poznać osoby zupełnie z zewnątrz, osoby z bogatą wiedzą i pasjami. Wolontariusze przynoszą ze sobą nie tylko chęć do pracy ale i szczerą przyjażń i serdeczność. To dla tych dzieci jest najważniejsze....

Wierzymy także, że doświadczenie to jest niezwykle cenne dla samych studentów.

Gorąco zachęcamy inne placówki (świetlice, szkoły, domy dziecka itp.) oraz studentów do wzięcia udziału w Programie Wolontariat Studencki.

Zapraszamy do lektury znajdującego się poniżej artykułu Agaty, jednej z wolontariuszek, dokumentującego projekt w Sielcu. Agata okazała się nie tylko wspaniałą osobą którą pokochały dzieci, ale także baczną obserwatorką.
Artykuł j
est wyjątkowy...

"Czasami poznając kogoś nowego mamy wrażenie, że znamy go od dawna, a przebywając w miejscach , które znajdują się od naszych rodzinnych domów wiele kilometrów czujemy się jakby były bardzo blisko. Taki właśnie jest Sielec i jego mieszkańcy.

     Do tego urokliwego miejsca trafiłam dzięki Wolontariatowi Studenckiemu, organizacji, która zrzesza wszystkich studentów chętnych do pracy i zabawy z dziećmi z małych miejscowości. Zgodnie ze swoją nazwą nie przynosi korzyści materialnych daje za to coś czego nie da się kupić ;satysfakcję. Nie zapomnę tych chwil gdy dzieci przełamywały nieśmiałość i dołączały się do wspólnej zabawy.

  Przez tydzień w grupie wolontariuszy prowadziliśmy zajęcia w starym budynku szkoły zaadaptowanym na świetlicę i pomimo kiepskich warunków wszystko układało się doskonale. Miała na to wpływ Ewa , pani świetlicowa, która pomagała nam zapanować nad urwisami z Sielca i okolicznych
miejscowości.

      Nasze początkowe obawy związane z tym, że dzieci pousypiają z nudów całkowicie się nie sprawdziły.Chętne do wszelakich zabaw, nastawione przede wszystkim na ruch, czemu trudno się dziwić, mamy przecież wakacje, czyli czas odpoczynku od szkoły i książek. Staraliśmy się zapewnic dzieciom wiele atrakcji, jedną z nich było ognisko, pomysł mieszkańców ,do którego z chęcią przyłączyliśmy się. Kolejną rysunki wykonywane nową techniką ( farby samoprzylepne) jak i wycieczka po okolicy, gdzie rolę przewodników przejęły dzieci. Czas w świetlicy upływał szybko i każdy kto tylko miał ochotę mógł znaleźć coś dla siebie; można było nauczyć się grać w ping-ponga, warcaby i siatkówkę .

       Nie tylko my  poświęciliśmy swój czas dla dzieci. Dwaj starsi chłopcy : Paweł i Szymon zabrali nas na wycieczkę rowerową po okolicy i choć zabłądziliśmy, a może właśnie dlatego , zabawa była przednia.

       Nasz wolontariat w Sielcu był tylko jedną z akcji zorganizowanych w tej miejscowości przez Barbarę Karaś, człowieka który swym entuzjazjmem i energią pozytywnie rozpala wszystkich dookoła. To ona wraz z grupą znajomych rozkręciła projekt NA SPORTOWO w ramach programu MŁODZIEŻ. Młodzi mieszkańcy Sielca sami przygotowali zaniedbaną powierzchnię boiska, na którym odbywają się treningi, a w planach jest zorganizowanie Mini Ligi Mistrzów Sielec 2005, jak również wyremontowali urządzenia na placu zabaw, którego uroczyste otwarcie miało miejsce podczas festynu 16 lipca.

        Wszystko przebiegało zgodnie z planem, pogoda dopisała choć obudziła nas burza i przez cały dzień z niepokojem patrzyliśmy na niebo.  Podczas pierwszej imprezy plenerowej w Sielcu było wiele atrakcji  począwszy od rysunku na twarzy, przez  konkursy z nagrodami dla wszystkich chętnych do obleganych przez dzieci dmuchanych zjeżdżalni oraz występów młodzieżowych zespołów muzycznych. Po konkursach  takich jak strzał do bramki w gumiakach  lub przeciąganie liny  można było posilić się kiełbaską i odpocząć rozmawiając przy ognisku. 

        To co przede wszystkim utkwiło mi w pamięci to radość w oczach ludzi. Szczęśliwe dzieci na olbrzymiej zjeżdżalni , młodzież usatysfakcjonowana swoim wysiłkiem , przecież ta zabawa odbywała się na boisku , które
wcześniej często służyło za pastwisko. 

        Jednak nie  tylko sobotni wieczór dostarczył wzruszeń, w niedzielę było podobnie, a to za sprawa placu zabaw , który wcześniej straszył pokrzywami i zardzewiałymi urządzeniami, dziś odnowiony, kolorami zachęcał do zabawy, i przez cały dzień tętnił życiem .

       Pobyt w Sielcu to nie tylko zabawa w świetlicy. Czas wolny również obfitował w wiele atrakcji. Piękna okolica, jeziora, zabytki  jak odrestaurowany zamek  w Kurozwękach z mini zoo. Nieopodal znajdował się również klasztor po kameduach, Sanktuarium Ciszy, miejsce w którym panuje niezwykła atmosfera pustelni znajdującej się w środku lasu .Wielką  atrakcją była nauka jazdy konnej i doświadczenie jednego z najpiękniejszych przeżyć : galopowanie; szybkość, adrenalina, która wyzwala pokłady radości  i daje siłę.

     Podczas pobytu w Sielcu mieszkaliśmy w domu rodzinnym Basi Karaś, wspominanej już koordynatorce projektów. Cudowna, ciepła atmosfera, którą tworzył zapach wyśmienitej kuchni i ciekawe rozmowy  z niezwykle przyjaznymi ludźmi na zawsze pozostaną w naszej pamięci.


      Przykład Sielca pokazuje jak pożytecznie młodzież może spędzać czas wystarczy im pomóc, a przede wszystkim w nią uwierzyć tak jak zrobiła to Basia. I właśnie tego życzę mieszkańcom tej cudownej okolicy, wiary w swoje możliwości, w to że wasze bogactwo tkwi w was samych,w zapale , uczciwej pracy, pieknej przyrodzie, która odpowiednio wykorzystana wyda owoce, tak jak  zrobi to FARMA, czyli Fundacja Aktywizacji i Rozwoju Młodzieży założona przez Barbare Karaś i jej siostre Annę. Oby więcej takich inicjatyw, czego nam wszystkim życzę."

Agata Stolarz
studentka historii i dziennikarstwa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

uczestniczka projektu Wolontariat Studencki  w Sielcu lipiec 2005

Impreza w Sielcu inaugurująca otwarcie placu zabaw i boiska,16 lipiec2005


"Dnia  16 lipca 2005 roku w miejscowosci Sielec odbyła się impreza plenerowa. Niby nic w tym szczególnego, festyn jak ich wiele w okresie wakacyjnym. Nie chodzi nawet o to, ze była to pierwsza taka zabawa . Wyjątkowość tego wydarzenia polega na tym, że było ono w całości przygotowane przez młodżież tej miejscowości i zwięczeniem jej wielotygodniowej pracy, ale po kolei.

    Wszystko zaczeło się od pomysłu Barbary Karaś, która uwierzyła, że także w małych miejscowościach może dziać się cos ciekawego, a młodzi ludzie potrafią nie tylko przesiadywać pod przysłowiowym sklepem. Zapaliła swym entuzjazmem przyjaciół i tak powstał projekt NA SPORTOWO w ramach programu MŁODZIEŻ dotowany przez Komisję Europejską.

    Grupa młodych ludzi w skład, której wchodzili Mariusz Boroń, Łukasz Zamożniewicz, Michał Szymczak, Karol i Marcin Maruszewscy szybko wciągnęla do pracy pozostałą młodzież Sielca. Do pracy, która nie tylko zmieniła wygłąd miejscowości, ale również  wnętrza ich samych.

   Wiosną realizacja projektu nabrała tempa. Przygotowano zaniedbaną powierzchnię boiska, na któtym wkrótce rozpoczęły się treningi i ruszyła Letnia Szkoła Footbollu.

    Kolejnym punktem była renowacja placu zabaw. Młodzież z Sielca nie przejmowała się opiniami dorosłych i z zapałem zabrała się do remontu, a pracy było wiele. Samo dostanie się do zardzewiałych urządzeń utrudniały krzaki i zarośla pokrzyw.

    Projekt wypełniano krok po kroku i w dzień przed festynem prawie wszystko było już gotowe. W sobotni poranek nad sielecko-sielskie niebo nadciągnęły burzowe chmury. Jednak pogoda ostatecznie stanęła po stronie organizatorów, co prawda pół godziny przed rozpoczęciem imprezy spadł deszcz, potem wyszło słońce i swymi promieniami dodało blasku imprezie.

     Nastąpiło długo oczekiwane otwarcie placu zabaw i dzieciaki od razu mogły wypróbowac odrestaurowane huśtawki i karuzelę, jak również nową zjeżdzalnię.

    Kolejnym punktem programu były pokazy w wykonaniu strażaków z Koniemłót.Zabawa rozkręciła sie na dobre. Imprezę wspólnie z młodzieżą z Sielca poprowadzili wolontariusze z Krakowa i Lublina.

    Oferta organizatorów była bogata;dzieciaki mogły do woli wyszalec się na dmuchanej zjeżdżalni, powietrznym zamku i wyskakać na trampolinie. Mogły również wziaść udział w  konkursach, w których każdy otrzymywał nagrodę. Dorośli również rywalizowali, do wyboru mieli konkurencje takie jak strzał do bramki w gumiakach lub przeciąganie liny.

    Po wysiłku fizycznym można bylo posilić się kiełbaską upieczona przy ognisku, a klimat ciepłej letniej nocy sprzyjał długim rozmowom.

    Podczas festynu występowały młodziezowe zespoły muzyczne. Kazdy mógł znaleść odpowiedni dla siebie gatunek, był pop, hip-hop i jezz, którego subtelne dzwięki zabrzmiały o zmierzchu.

    Wszyscy bawili się doskonale, dzieci, młodzież i dorośli, ktorzy początkowo chyba nie do końca wierzyli w sukces projektu NA SPORTOWO,teraz dumni ze swoich podopiecznych.

              Festyn nie był zakończenien działań mieszkańców Sielca, którzy nie zamierzają poprzestać, w planach mają remont starego budynku szkoły, w którym już teraz prężnie działa świetlica. To czego im brakuje to pieniądze, ponieważ zapal i szczere chęci już teraz są w ich posiadaniu"

Agata Stolarz,
studentka historii i dziennikarstwa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

uczestniczka projektu Wolontariatu Studenckiego w Sielcu w lipcu 2005